sobota, 26 listopada 2011

gwiazdka origami


gwiazdka nazywa się bombką Kusudama 
na tym blogu znajdziecie szczegółowy opis ze zdjęciami  jak ją zrobić


powoli wchodzę w klimat świątecznej  "wariacji-dekoracji"




piątek, 25 listopada 2011

Kolorowe jedwabie malowane ręcznie

Apaszki- geometria:



Romantyczne kwiaty na cieniówce:










energetyczny szafir:








technika batikowa:

I ponownie  cieniowane tło i kwiaty w rogu apaszki






poniedziałek, 14 listopada 2011

made in China

 Chińskie rączki się postarały i wyszła ładniusia poszewka, którą zakupiłam by dopełniła mój romantyczny styl w pokoju.


piątek, 11 listopada 2011

Kancierta nie budiet ,patamu szto Misza, Grisza i Anton padpizdili patefon tri niedieli na nim grali, a na czwartoj r.....

A właśnie że budiet!!!!!
Będziemy guliat!!!!! patefon działa
Cofniemy się do lat 70-80-tych, bo z tych lat mam płyty.
Wychowałam się już na magnetofonie, początkowo szpulowym, później kasetowym jednak załapałam się na końcówkę ery płyt winylowych. Czarne krążki zaczynały znikać ze sklepów.Ale kiedy rodzice kupili mi "wieżę" kiedy kończyłam szkołę podstawową ( wieża miała już napęd CD) wybrałam taką by miała również i adapter.
Dziś, kiedy elektronika zaszła już tak daleko, żyjemy wokół  iPodów, iPhoneów, i innych "Aj..." obsługa adapteru jest jakaś magiczna, wyzwala we mnie jakąś nostalgię.





środa, 9 listopada 2011

Stół jesionowy - opowieść o pewnym stole

Jeszcze nie tak dawno, dawno temu, zaledwie miesiąc temu, był sobie brązowy dębowy stół. Stół liczył sobie już grubo ponad 60 lat i lata świetności miał już za sobą.
Przygarnęła go pewna niewiasta ( znaczy się ja :) ) by tchnąć w niego powiew świeżości.
Ale po kolei....
Stół posiadał ślady po bytności korników więc spryskany został sowicie preparatem firmy Starwax.
Mam nadzieję, że żyjątka się wyniosły już wcześniej, ale by nie wpuścić do mieszkania robaków prysnęłam w każdą dziurkę chemią.Wystrzegam się chemii. Jeśli tylko mogę  zastępuję ją naturalnymi preparatami  np. octem, kwaskiem cytrynowym, sodą oczyszczoną etc. 
Jednak w tym wypadku zastosowałam zabójczy płyn.

Tak stół wyglądał przed dostaniem się w moje ręce

Pierwszy etap prac: brudna robota: zeszlifowanie warstwy brudu, wielu warstw wosku



 Szlifowanie papierem ściernym zajęło mi sporo czasu, choć użyłam do tego małej szlifierki.


wypełniłam ubytki i szczeliny w blacie masą szpachlową
gdy wyschła przetarłam papierem ściernym nadmiar
próba nałożenia białej farby transparentnej na nodze stołu wypadła pomyślnie. Chciałam żeby przebijały piękne rysunki słojów



stół jedynie przez okno chciał wejść do domu. 



jedna z dwóch szuflad pod blatem ma cudne schowki

 wieczka zdekupeżowałam. Jeszcze drobne domalowania mi zostały oraz zasłonięcie dziury po zasuwce  którą usunęłam


nie byłabym sobą gdybym nie dodała jakiegoś ozdobnika {drewniany dekor}: D




dwie warstwy farby zakryły mozaikę, jednak po oszlifowaniu papierem ściernym uzyskałam efekt przecierki,


blat zaimpregnowałam lakierem akrylowym, satynowym

 z szuflad usunęłam zasuwy i zainstalowałam nowe uchwyty






i tak oto prezentuje się w  pokoju




 Już w najbliższą niedzielę stół stanie się nieodzownym elementem babskiego rękodzielniczego  biesiadowania





Krzesła też czeka w przyszłości lifting.
Myślę o zmianie materiału na siedziskach na jakieś żywsze, może kwiatowe....